Nie sprzedaję nieruchomości. Opowiadam historie

Pierwszy dwór, do którego weszłam, nauczył mnie, że zabytki słucha się sercem. Zanim pojawiły się liczby i plany, usłyszałam historię ludzi, którzy postanowili ocalić dom od zapomnienia. Od tamtej chwili wiedziałam, że w tej pracy najpierw słucha się opowieści, a dopiero potem tworzy strategię.

Pierwsze spotkanie z dworem

Doskonale pamiętam ten moment, kiedy po raz pierwszy przekroczyłam próg XIX w. dworu w Kwiatonowicach.  Na zewnątrz panowała brzydka i ponura styczniowa aura, a i tak widać było piękno tego miejsca. Pierwsze spotkanie z ówczesnymi właścicielami dworu miało  charakter nieformalnej, autentycznej i bardzo osobistej opowieści. To właśnie wtedy, zanim padły hasła dotyczącej strategii sprzedaży i narzędzi marketingowych, usłyszałam historię ludzi, którzy 20 lat wcześniej zdecydowali się kupić zrujnowany, zabytkowy dwór, wyremontować go i stworzyć w nim własny dom, z dala od miasta. Opowiedzieli o motywach swojej decyzji, o poszukiwaniach właściwego miejsca, o emocjach, jakie towarzyszyły im, gdy po raz pierwszy zobaczyli kwiatonowicki dwór oraz o trudach i wyzwaniach w trakcie niełatwych prac remontowych. W ich oczach widać było blask i szczerość, a zarazem dumę, gdy swoim szczęściem dzielą się z przybywającymi do nich gośćmi.

Serca mi drżało, czas jakby się zatrzymał a opowieści miały smak aromatycznej kawy pitej w porcelanowej filiżance. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to wszystko stanie się  tak ważną częścią mojego zawodowego zycia.

Od sprzedaży do odkrywania

Kiedy zaczynałam pracę jako agentka nieruchomości, liczyły się skuteczność, liczba transakcji i czas sprzedaży. Z czasem coraz bardziej przyciągały mnie budynki z duszą — czasem zniszczone, ale zawsze piękne. Uwielbiam słuchać historii właścicieli; zabytkowe ściany skrywają tajemnice, które warto wydobyć.

„Chcielibyśmy, by to właśnie pani zajęła się sprzedażą dworu. Po naszym spotkaniu czujemy, że zrobi to pani najlepiej” — usłyszałam kilka dni po tamtej wizycie. Choć nie miałam jeszcze listy „sprzedanych dworów”, właściciele powierzyli mi sprzedaż domu, bo ważniejsza okazała się spójność, autentyczność i wartości niż portfolio. Zaufanie i wspólna misja przełożyły się potem na przezwyciężanie rynkowych wyzwań. Przypadła mi rola, jak i ogromny zaszczyt, opowiedzenia dworu od nowa i współuczestniczenie w kolejnym rozdziale jego historii.

W trakcie tej transakcji zrozumiałam, że w przypadku zabytków metraż i cena to dopiero rozdział drugi. Najpierw trzeba zrozumieć, kim była ta przestrzeń, dla kogo powstałakto może nadać jej nowe życie. To był moment, w którym poczułam: to nie przypadek, to kierunek.

Jeśli chcesz, by historię Twojego dworu opowiedzieć w sposób, który przyciągnie właściwego nabywcę, zapraszam do kontaktu. Pomogę historię ułożyć w spójną narrację.

W kolejnej wpisie opowiem, jak edukacja w Akademii Dziedzictwa i praca „między rynkiem a historią” ukształtowały mój autorski proces — od analizy dokumentów po storytelling, który realnie wpływa na sprzedaż i losy zabytku.

Przejdź do części II: „Zabytki, które uczą pokory” –  mój proces pracy

Zobacz również

Ewidencja zabytków a rejestr zabytków

Wiele osób myli pojęcia ewidencji zabytków i rejestru zabytków, choć w prawie oznaczają one zupełnie inne konsekwencje dla właścicieli. Dowiedz się, który z tych statusów nakłada surowe obowiązki konserwatorskie i w jakich przypadkach gmina ma prawo pierwokupu Twojej nieruchomości.

Czytaj więcej